﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="’Być komunistą to zaszczyt’"> 
<author_1="L. Zaręba"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-01"> 
<month="11"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Lopez Raymundo przyjechał do Pekinu! — wiadomość ta zelektryzowała wszystkich delegatów, którzy znajdowali się już w stolicy Chin. Bohater młodzieży całego świata, człowiek, który przeszedł najgorsze tortury, jakie może wymyślić faszyzm, nad którym codziennie przez kilka lat krążyła śmierć, został wyrwany z rąk kata. Zrozumiałym więc jest, że postanowiliśmy za wszelka cenę spotkać się z delegacją młodzieży hiszpańskiej, (a nie była to łatwa sprawa, gdyż takich jak my było dużo) by przekazać Raymundowi serdeczne pozdrowienia od młodzieży polskiej. Szczęście dopisało nam może dlatego, że również delegacja hiszpańska poszukiwała naszej delegacji, której Raymundo Lopez pragnął przekazać podziękowanie dla narodu polskiego i jego młodzieży, za poważny wkład w walkę o jego uwolnienie. Gdy patrzę na tego skromnego, posiwiałego w więzieniach i zniszczonego torturami rewolucjonistę, ogarnia mnie podziw i uwielbienie. Z każdego jego słowa bije jakaś wewnętrzna siła, która nakazuje szacunek dla niego. Aresztowanie. Dzień 9 lipca 1951 r. w Barcelonie był pogodny, słoneczny. Zbliżała się godzina 10 rano. Lopez szedł na spotkanie z towarzyszami, by omówić plany nowych akcji przeciwko znienawidzonemu reżimowi faszystowskiemu. Idąc przyspieszonym krokiem, myślał o swojej matce i bliskiej rodzinie, której nie widział od chwili, gdy po zgnieceniu republiki przez faszystów musiał uciekać za granicę. W Hiszpanii przebywał nielegalnie już od kilku lat, ale ze względów konspiracyjnych nie mógł odwiedzić swych najbliższych. W chwili, gdy wchodził już do domu, jak spod ziemi wyrosła policja, o ucieczce nie było mowy. Sieci były dobrze zastawione. Policja frankistowska jakimś zbiegiem okoliczności wpadła na ślad tego domu, lecz nie wiedziała dokładnie, kto do niego przychodzi. Aresztując Lopeza nie wiedziała w pierwszej chwili kim jest, nie wiedziała, że udało jej się aresztować, po wielu nieudanych próbach, wieloletniego bojownika o wolność Hiszpanii, wypróbowanego rewolucjonistę, członka Komitetu Centralnego Hiszpańskiej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
